piątek, 14 grudnia 2012

06

Ktoś mi kiedyś powiedział, że codziennie przed snem zastanawia się, co z rzeczy które dziś codziennością może następnego dnia stracić.

5:40 – Pobudka. 6:00 – Wciskam w siebie jajecznicę, bo wiem że potem będzie mi burczeć w brzuchu jeśli tego nie zrobię. Wypijam ogromny kubek mlecznej kawy. 6:30 – Biorę szybki prysznic. Najchętniej zostałabym tam, pod ciepłym strumieniem. 6:55 - Cholera, nie zdążyłam się uczesać. Trudno. Pomaluję się na miejscu.
Wybiegam z domu w samą porę, by złapać wyjeżdżający zza zakrętu autobus. Siadam z tyłu, zakładam nogi na fotel przed sobą i wkładam do uszu słuchawki. W ustach mam jeszcze mleczny posmak. Nikt nie zakłóca mi swoją obecnością obserwacji budzącego się poranka. Patrzę na mgłę oplatającą boiska, na pomarańczowe smugi na horyzoncie. Zajeżdżam na stację, gdzie palę szluga w oczekiwaniu na kolejny autobus.

Myślałam wtedy, że już nie dam rady. Wstawałam przed 6, siedziałam do 16 na zajęciach a potem czekałam na wieczorne kursy, po których szłam na piwo. Sypiałam cztery do pięciu godzin, a do domu wracałam po 23. W sobotę potrafiłam odsypiać do dwudziestu godzin, czyli w sumie tyle ile przesypiałam przez cały tydzień.

I co? Z perspektywy czasu odczuwam tęsknotę za tamtą "rutyną".

14 komentarzy:

  1. bo to chyba zawsze tak jest, że po czasie tęsknimy, doceniamy...

    możesz wyłączyć antyspam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. człowiek by wszystko chciał, coś co kiedyś było niczym dzisiaj jest doceniane

      nie wiedziałam nawet, że mam to włączone, ale już. :p

      Usuń
    2. bo ludzie na opak myślą trochę

      dzięki, uciążliwe jest komentowanie z tym:)

      Usuń
  2. żyłam tak przez czas bardzo długi, do tej pory w sumie można powiedzieć funkcjonuję podobnie. i nawet to lubię. :) tylko zawsze głodna, bo nigdy rano nie potrafię w siebie wmusić tej "jajecznicy". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nienawidzę śniadań, ale ta jajecznica to była podstawa: ratunek na burczenie i posiłek, dzięki któremu mogłam dożyć wieczora bez omdlenia po piwie w jednym :DD

      Usuń
    2. mnie się częściej zdarza wpaść gdzieś zjeść coś na mieście. śniadanie nie przechodzi mi przez gardło. nie i koniec. ;)

      Usuń
  3. nigdy nie jadlam sniadam i nie jem - kawa i na przystanek.. ;/ to podobno źle..

    co do plakatów to polecam allegro ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kawa i brak śniadania to dopiero źle:)
      ja raczej mam dostęp do ebaya i chyba zajrzę:D

      Usuń
  4. Podobny rytm miałam na studiach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. po czasie zawsze tęskni się do tego, o czym kiedyś, przeżywając to, marzyliśmy by już się zakończyło :) też tak mam.

    OdpowiedzUsuń
  6. zdarza mi sie prowadzić podobny tryb życia, ale brak snu mnie wykańcza... poprzednie 2 noce spałam w sumie 8 godzin i nie wyrabiam o.O

    OdpowiedzUsuń
  7. oprócz Londynu byłam tylko w Leeds i Yorku, no i jakieś 15 minut w Manchesterze ;3 któreś z nich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wymienionych najbliżej mam do Leeds:)

      Usuń
  8. Nawet jeśli jestem zmęczona i w tygodniu się nie wysypiam to chyba nie potrafiłabym spać aż tyle :) Racja z tym że tylko wygląda spokojnie mój pies - tak naprawde hałasuje jak tylko sie da, ktoś przychodzi zawsze musi obszczekać :D

    OdpowiedzUsuń